Wiem, że powinnam się teraz uczyć, a od kilku godzin siedzę przylepiona do laptopa i przeglądam blogi... odpisuję na maile... szukam znajomych na www.nasza-klasa.pl itp.
Skończyła się wreszcia ta nudana, zabierająca masę czasu nauka. Pora na sielankę. I to jeszcze jaką, w poniedziałek na wycieczkę, pokoje wybrane, pieniądze wpłacone. Gotowość w całej okazałości.
I tak kolejny weekend mija a ja miałam się uczyć. Mam troszkę tych kolosków w tym tygodniu ale na razie prezentuję postawę studenta "po wsi nogę" Czyli bawię się, spotykam i nic a nic nie uczę...
Mam nadzieje ze na swojej droze juz nie spotkam nigdy zadnego farbowanego, rudego Alfonsa. I byc może jestem dziwka w jego mniemaniu, ale nie żałuje, że mu wygarnęłam i naraziłam swoją ręke na stycznosc z jego przebrzydłym ryjem.